Bukmacher Fortuna przygotował darmowe 20 PLN. Sprawdź i odbierz bonus!
Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruña Eibar Espanyol Getafe Girona Las Palmas Leganés Levante Málaga Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Villarreal

Expresion de Futbol #28

Publicystyka Mikołaj Zimoch @07.10.2017 | Przeczytano 345 razy

Expresion de Futbol #28
Źródło: TVN24.pl

Po dłuższej przerwie - w czasie zgrupowania kadry - zapraszam na felieton! Spodziewaliście się czegoś o futbolu? Są ważniejsze sprawy, ale nie po raz pierwszy polityka pomieszała się z tą dyscypliną.  

Referendum, referendum i po referendum. Fantazmatyczna wizja independencii Katalończyków kolejny raz skończyła się fiaskiem. Przynajmniej według narracji hiszpańskiego rządu, który niedzielne głosowanie uznał oczywiście za nielegalne, a jego wyniki za zupełnie niewiążące. Trzeba jednak przyznać, że ulice Barcelony kilka dni temu na jakiś czas utraciły naturalny blask i bardziej przypominały rozpieprzone miasta na Bliskim Wschodzie, a nie jedno z centrów kulturalnego oraz turystycznego życia Europy. O tym wszystkim w dzisiejszym felietonie. 

O tym, że w Katalonii zrobi się naprawdę gorąco, i bynajmniej nie mam na myśli iberyjskiego klimatu, temperatury powietrza,  wiedzieliśmy już kilka dni przed referendum. Wystarczy śledzić profil eksperta Wojciecha Szewko na Twitterze. Służby premiera Mariano Rajoya przymknęły najbardziej znaczących działaczy niepodległościowych oraz prześwietliły dokumenty strategicznych urzędów w Barcelonie. Szczerze? W ogóle mnie to nie zdziwiło. Nie można spokojnie patrzeć na to, jak bez jakichkolwiek konsultacji i nici porozumienia z rządem ruchy separatystyczne dzielą na nowo granice i ustanawiają swoje autonomie, wedle własnego widzimisię. Zwłaszcza w przypadku, kiedy nie chodzi o gówno znaczący region, ale drugie po Madrycie kilkumilionowe centrum Hiszpanii, miejsce produkcji znanego Seata, czy innych fundamentalnych fabryk Espanii. Zawsze w okolicy 11 listopada mam w głowie obrazki z Marszów Niepodległości w Warszawie w 2011, 2012 czy 2013 roku. Totalna rozjebka stolicy, starcia kilkuset kiboli w kominiarkach na mordzie, z cegłówką w dłoni przeciw kordonom policji uzbrojonej w broń gładkolufową. Oprócz tego jeżdżące po mieście relikty PRL-u, czyli wodne polewaczki. Jednocześnie przechodzący jakby w cieniu tych ekscesów blisko 100-tysięczny tłum polskich patriotów z całego kraju.


 

Śledząc niedzielne wydarzenia w Katalonii miałem wrażenie, że ówczesne polskie sceny to przy tym mały pikuś. Krzysztof Stanowski napisał w niedzielny wieczór, że hiszpański rząd znacznie przyczynił się do autonomiczności Katalonii za 5 czy 25 lat - kiedyś na pewno. Jeżeli napięcie rośnie, wiadomo że kiedyś coś musi porządnie pieprznąć. Nie inaczej było w tym przypadku. Nie potrafię zrozumieć, a raczej pokiwać twierdząco głową przy narracji skrajnych zwolenników jednej czy drugiej strony, dlatego akurat w tej kwestii myślę, że warto mieć wyśrodkowane zdanie i bez zgłębienia tematu nie opowiadać się za pierwszym czy drugim ,,betonem''. Jak nawijał parę lat temu Diox - prawda leży po środku, a teraz uniwersalne prawdy spalam wewnętrznym płomieniem w zarodku. Nomen omen bardzo dobry kawałek na bodaj czwartej płycie tego rapera.

Utrzymanie integralności i zachowanie status quo na granicach to jedne z gwarantów państwowości, ale podawanie tego jako argument za niedzielnym działaniem służb to zwykła głupota. Jak w tym pomóc ma pałowanie kobiet, często w starszym wieku czy 20, 30-latków, którzy jedyne co zrobili, to chcąc okazać poparcie dla referendum i samej idei niepodległościowej, wyszli na ulicę obok własnych domów z uniesionymi rękami. Gdzieś w cieniu tych dantejskich scen na Camp Nou odbywał się też ligowy mecz gospodarzy z Las Palmas. Kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem przeglądając hiszpański rynek mediów natrafiłem na początkowe informacje o ewentualnym przełożeniu spotkania. 

W pierwszej chwili pomyślałem - na stówę to fake news, ale po pewnym czasie taki scenariusz stawał się coraz bardziej realny. Zagrają. Odwołają. Przeniosą. Przy pustych trybunach, itd. Narracja zmieniała się jak w kalejdoskopie, ale w końcu jak zwykle genialnie poinformowany Guillem Balague (autor najnowszej biografii C.Ronaldo) potwierdził: wszystko zgodnie z planem i terminarzem. Gramy! Tyle, że... bez udziału kibiców, którzy zostali zatrzymani jeszcze przed barierkami ochronnymi pod monumentalnym stadionem. O referendum mówiło się od bardzo dawna, data też nie stanowiła wiedzy tajemnej, nie trzeba było przetrząsać teczek ze zbioru zastrzeżonego IPN-u, aby się zorientować, iż przy takim napięciu, w epicentrum kotła będzie niezwykle trudno rozegrać spotkanie na normalnych zasadach, zapewniając bezpieczeństwo piłkarzom oraz rozemocjonowanym kibicom - Katalończykom. 

Z jakiegoś powodu nie podjęto jednak (w mojej opinii naturalnej) decyzji o zmianie terminu tego pojedynku. Po ostatnim gwizdku w meczu bez historii, w którym Barcelona gładko rozklepała Las Palmas, z zarządu Katalończyków poleciały dwie głowy. Ekipie z Wysp Kanaryjskich, jasno deklarującej poparcie dla hiszpańskiej jedności oraz rządu, nie udało się wówczas przeszkodzić zespołowi Ernesto Valverde. Jeżeli wierzyć rewelacjom iberyjskiej prasy, to Bartomeu wnosił o przełożenie spotkania, a zwolniony wiceprezes chciał zablokować partidazo nawet kosztem sześciu punktów, trzymając się zasady: Mes que un club.

W rzeczywistości jednak wyglądało to następująco:

- (Pique) Panowie, bojkotujemy. Puta Madrid!
-  Gerrard, szkoda przewagi.
- Prezesie, zagramy.
- Ok, gramy.

Absolutna groteska. Na tym skończyła się cała szopka z nierozgarniętymi włodarzami federacji, La Ligi i samej Barcelony w rolach głównych. To wszystko przebiegało jednak w cieniu gorszących scen na ulicach miasta. Regularne burdy z policją, a przede wszystkim - nadużywanie kompetencji służb, godzących w podstawowe wolności człowieka. Świta Mariano Rajoya poczuła, że pali im się grunt po nogami, tyle że do gaszenia pożaru nie użyli, jak normalni ludzie - gaśnicy, a hektolitry benzyny. Gwardia cywilna na spółę z policją, skierowaną do Katalonii z całego kraju najpierw pozamykała połowę lokali wyborczych, później spuściła zwyczajny wpierdol wszystkim manifestującym (najczęściej pokojowo, z poszanowaniem prawa), kończąc na rekwirowaniu kart do głosowania.

Gdzie w tej sytuacji znajdowały się brukselskie elity? W obecnej Europie przywykłem już do tego, że państwa dzielą się na te, z którymi warto współpracować oraz te drugiej kategorii, których władze można swobodnie atakować, grozić oraz wszczynać przeciw nim kolejne procedury, rzekomo w obronie praworządności. Panie Juncker, Panie Timmermans - czy według Panów pacyfikowanie pokojowych manifestacji jest zgodne z wartościami europejskimi oraz regułami, o których często lubią Panowie tyle mówić, a raczej w pięknych, drogich garniturach wycierać sobie twarz oklepanymi sloganami?

Mamy dziś sobotę – już prawie tydzień minął od tamtych dramatycznych wydarzeń. Temat ucichł? Na pewno nie w epicentrum konfliktu. Przewodniczący Generalitat de Catalunya, Carles Puigdemont ogłosił dwa dni temu w mediach, że nie boi się aresztowania oraz jest skłonny do mediacji z rządem. Pytanie - czy wszystko nie zaszło już jednak za daleko? Rozmowę należało podjąć przed rozpisaniem referendum, choć z drugiej strony, nie oszukujmy się: nikomu nie zależało na dyskusji, brakowało elementarnej woli dialogu, poszukania jakiegoś konsensusu. Weekend ten mija nam pod kątem przerwy na reprezentacje i końcówki eliminacji do przyszłorocznego Mundialu w Rosji. Po powrocie do ligowej rzeczywistości, czyli już za tydzień Barcelona na normalnych zasadach, przy komplecie publiczności na Wanda Metropolitano zmierzy się w bardzo ważnym spotkaniu z Atletico. W składzie Katalończyków z pewnością nie zabraknie Pique - przyszłego prezydenta klubu, zwolennika separacji, który oprócz problemów z nienawidzącą go częścią kibiców La Rojy, zdaniem mediów jest na etapie rozwodu z Shakirą. Jak się wali, to już wszystko na raz.


Źródło: Własne

Tagi: Barcelona, Bartomeu, La Liga, Referendum, tebas

Powiązane artykuły
Zobacz także

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.