Bukmacher Fortuna przygotował darmowe 20 PLN. Sprawdź i odbierz bonus!
Deportivo Alavés Athletic Bilbao Atlético Madryt FC Barcelona Celta Vigo Deportivo La Coruña Eibar Espanyol Getafe Girona Las Palmas Leganés Levante Málaga Real Betis Real Madryt Real Sociedad Sevilla Valencia Villarreal

Gdzie leży granica między sportem, a polityką?

Publicystyka Brodson @03.10.2017 | Przeczytano 279 razy

Gdzie leży granica między sportem, a polityką?

Zwykło mówić się, że polityka i sport nie powinny się przenikać, wszak żeby panowała zdrowa rywalizacja, musi ona odbyć się w prawdziwym sportowym duchu. Jednakże ostatnie wydarzenia w Katalonii związane z referendum niepodległościowym ponownie przypomniały, że ta piękna idea jest daleka od rzeczywistej realizacji.

Zamieszki, krew na ulicach, liczne interwencje policji, setki rannych osób – nie, to nie wojna choć do złudzenia ją przypomina. Referendum, które podzieliło Hiszpanów i wywołało falę oburzenia na całym Półwyspie Iberyjskim. Niestety, te dramatyczne wydarzenia odcisnęły piętno na arenie sportowej, dotarły w samo serce i największą dumę Katalończyków – FC Barcelonę.

Władze Blaugrany oficjalnie i śmiało popierają referendum niepodległościowe, sami zawodnicy na czele z Gerardem Pique równie przychylnie wypowiadają się na temat wyborów. Między innymi dlatego w minioną niedzielę w kuluarach klubu rozegrały się niemalże dantejskie sceny na minuty przed rozpoczęciem spotkania z Las Palmas. Włodarze Dumy Katalonii nie chcieli rozegrać meczu, tłumacząc swoją decyzję trudną sytuacją na ulicach miasta. 

Przewodniczący La Liga zdecydowanie nie zgodzili się z klubem, dopiero pod groźbą ujemnych punktów i wysokiej kary finansowej, Jose Maria Bartomeu ustąpił od sporu, ale jednocześnie zamknął trybuny dla kibiców w trosce o ich bezpieczeństwo. 

Barcelona odniosła pewne zwycięstwo 3:0 nad przyjezdnymi z Kanarów, lecz okoliczności tamtego meczu były autentycznie smutne. Camp Nou - stadion, na którym co tydzień zasiada blisko 90 tys. ludzi świecił pustkami, widok naprawdę przygnębiający. Bramkom Leo Messiego nie towarzyszyła euforia i charakterystyczna wrzawa wydawana przez wiele tysięcy gardeł, lecz totalna, przeszywająca człowieka cisza. Wymownym był napis widniejący na telebimie stadionu - „Demokracja”.

Nie bez echa przeszły ostatnie słowa Gerarda Pique, który ze łzami w oczach udzielił pomeczowego wywiadu:

To był trudny mecz. Najgorsze doświadczenie w mojej profesjonalnej karierze. Rozumiem, że są kibice, którzy nie zrozumieją naszej decyzji o tym, by wyjść na boisko. Jestem Katalończykiem i czuję się Katalończykiem. Jeśli ktoś uważa, że jestem problemem dla hiszpańskiej federacji, to odejdę z drużyny przed mistrzostwami świata.

Na treningu reprezentacji, obrońca został przywitany przez kibiców przebywających na obiekcie salwą gwizdów i obelg. „Pique, ty s*******ie, Hiszpania jest twoim krajem” -  tak brzmiała treść transparentu, który ukazał się na jednym z treningów, w jego usuwaniu musiała interweniować policja. 

Mało tego, jak podają hiszpańskie media w kadrze doszło do podziału w szatni. Według doniesień, Sergio Ramos za zamkniętymi drzwiami potępił słowa piłkarza Barcelony, interweniował sam selekcjoner i zakazał obydwu zawodnikom odpowiadać na pytania dotyczące atmosfery w kadrze. 

Głosowanie, które podzieliło hiszpańskie społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Niestety, świat sportu, a w szczególności futbolu, również został wmieszany w owe sprawy, co jeszcze bardziej zaostrza konflikt pomiędzy obiema barykadami. Świetnie ujął to Grzegorz Mielcarski, w jednym z felietonów dla PS – „sport oddzielony od polityki jest naprawdę fantastyczny i zbliża do siebie ludzi, w przeciwnym razie to totalna porażka”.


Źródło: Własne

Tagi: fc barcelona

Powiązane artykuły
Zobacz także

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

R E K L A M A
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.